
Przepraszam za tak długą nieobecność. Postaram się co jakiś czas umieszczać przepisy, chociaż po wakacjach nie mam już tyle czasu na wypieki... Niedługo zbliżają się święta, oprócz tego po drodze są urodziny kilku osób z rodziny, więc na pewno słodkości nie zabraknie. Od ostatniego postu piekłam kilka rzeczy, ale nie umieszczałam tego na blogu. Oprócz tego smażyłam dużo pysznych placków, racuchów i naleśników, często wychodzących ze składników, które miałam pod ręką. Zastanawiam się czy takie rzeczy też umieszczać na blogu typu racuchy i naleśniki. To przecież też słodkości :)
W dzisiejszym wpisie umieszczam przepis na przepyszne muffinki bananowe. Mogę szczerze powiedzieć, że to chyba najlepsze jakie ostatnio mi wyszły i najsmaczniejsze. Bardzo wilgotne, czyli takie jakie lubię. Moje mocno urosły, dlatego uwielbiam piec babeczki i patrzeć jak z chwili na chwilę stają się coraz większe. Oprócz tego można z nich wyczarować wiele kombinacji smakowych. Następnym razem, gdy będę je robić, dodam do ciasta kawałki czekolady, bo banan i czekolada to ciekawe połączenie.

Składniki (mi wyszło 10 babeczek)*:
Mokre:
2 jajka
1/3 szklanki oleju
Suche:
150 g maki
60 g cukru
pół łyżeczki sody oczyszczonej
łyżeczka proszku do pieczenia
PLUS: 2 średniej wielkości dojrzałe banany
*nałożyłam do foremki 3/4 wysokości, bo nie wiedziałam, że tak urosną, myślę, że do połowy też można napełnić foremkę
Miksujemy chwilę mokre składniki. Dodajemy cukier i mieszamy łyżką. W osobnej misce mieszamy resztę suchych produktów. Następnie łączymy mokre i suche składniki i mieszamy łyżką. Dwa banany rozgniatamy widelcem na miazgę, potem dodajemy je do masy i staramy się dość niedokładnie pomieszać. Nakładamy masę do formy na muffiny do 3/4 wysokości, jeśli chcemy mieć dość spore i wysokie muffiny. Można napełnić do połowy wysokości, ale polecam pierwszą opcję. Piec w 180 stopniach przez 15-20 min do tzn.suchego patyczka. Smacznego! :)